- 57 – Stare musi się skończyć żeby nowe mogło się zacząć

Dziękuję wszystkim, którzy przez różne sposoby docierali do mnie i pytali. Dziękuje. To strasznie miłe, że jesteście.

Ross kończy 7 miesięcy. Waży 8kg i ma 68cm. W nocy je raz, ale najczęściej potem szybko usypia więc nie jest źle. Wczoraj byliśmy na kontroli u kardiologa i bardzo się cieszymy, bo przewód w serduszku się zamknął. Maluszek ma zdrowe, silne serce. Zjada już warzywka i nie zauważam większych bóli brzuszka, zdaje się dobrze tolerować, w tym tygodniu chcemy spróbować z jabłuszkiem.

Synuś siedzi coraz lepiej, posadzony coraz dłużej utrzymuje tą pozycję. Podnosi się na czworaka i buja w przód i w tył. Nie ma jeszcze ząbków, ale czupryna białych jak śnieg włosów zagęściła się niemiłosiernie i Strusiek cały siwy.

Ogromnie absorbujący, bardzo ruchliwy, wszędzie go pełno, zrzuca ze stołu wszystko, rozlewa, trzeba mieć oczy dookoła głowy. Należy do tych, których nie jesteś w stanie dopilnować. Moje złotko i sreberko kochane, mały duracelek.

Pola poszła wczoraj do zerówki. Podekscytowana, chociaż bardzo tęskni za koleżanką z przedszkola jest szczęśliwa, że nadeszło nowe. Bardzo dzielna, kochana, pomocna, potrafii wyprowadzić z równowagi najwytrwalszego ha! Oj daje w kość, charakterek to ona ma! Ale jest w tym wszystkim bardzo rozsądna. Mimo wiecznych napadów płaczu z byle powodu, niechęci do sprzątania po sobie, mistrzyni bałaganu, dyplomowana przez mamę płaczka żałobna (serio, gdyby ta profesja jeszcze istniała, moje dziecko byłoby mistrzem i zbiło na tym majątek, bo zawodzi jak nikt inny) jest cudowna, kochana, niesamowicie uczuciowa. Mam ogromną nadzieję, że będzie szczęśliwa w szkole.

Ja z moim mężem dalej bez zmian. Zdecydowaliśmy się na terapię małżeńską, która mam nadzieję pomoże nam w jakiś sposób się dogadać. Da szansę na porozumienie, bo jak nie to trzeba będzie się rozstać. Mam nadzieję, że w niedługim czasie mój mąż wyjedzie za ocean w delegację na dłużej i może wtedy nabierzemy dystansu do wielu rzeczy. Oby wyszło wszystko na plus.

Kupujemy mieszkanie. Mąż na początku upierał się, że chce domek pod lasem. Wyperswadowałam tłumacząc, że wyjedzie w delegację a ja zostanę z domem i dziećmi, odcięta od cywilizacji. Potem chciał mieszkanie w dalekiej dzielnicy. Ja od zawsze chciałam mieszkać w centrum. Darliśmy koty o to miejsce miesiącami. Mieszkanie, które kupujemy znalazłam ja, ale mąż w ogóle nie chciał go oglądać ze względu na lokalizację w sercu miasta. Nie chciał nawet obejrzeć, a jak obejrzał nie chciał już oglądać nic innego. Jest ogromne, jest piękne i właściciel musi się go pozbyć bo potrzebuje pilnie pieniędzy więc ma też atrakcyjną cenę. Mam nadzieję, że to miejsce przyniesie nam szczęście, że poczujemy się tam jak w raju i każdy będzie miał dla siebie miejsce w końcu. Jeśli przetrwamy remont.. kogo nie pytam to prawie się rozwiódł podczas remontu, a nasz fundament nie przetrwa wiele i tak mamy już problemy małżeńskie.

Oby terapia małżeńska pomogła. Wierzę.

Ella miałaby dziś 2 latka i prawie miesiąc. Niesamowite uczucie gdy pomyślę, że gdyby nie umarła nie byłoby Rossa. Bardzo często myślę o niej, w oczach Rossa ją widzę, w jego śmiechu ją słyszę, w zapachu czuję.

  2 comments for “- 57 – Stare musi się skończyć żeby nowe mogło się zacząć

  1. ~T.
    16 września 2016 o 08:12

    Ja dziś krótko. Pisz częściej :) :) :P

  2. ~moon_unit
    2 października 2016 o 21:16

    Witaj,
    Jak dobrze czytać, że znalazlas wymarzone mieszkanie :-) Ze wszystko powoli się układa u was, mocno trzymaj kciuki za powodzenie terapii :-) O Poli czytalam, jakbym czytała o swojej corce, u niej ta placzliwosc to najprawdopodobniej reakcja na pojawienie się rodzeństwa i nowe przedszkole Ale powoli wychodziły na prosta ;-) To wspaniale, ze Ross tak świetnie się rozwija. Pamiętam, jak o niego się martwilas. Pozdrawiam Cię serdecznie :-*
    Jedna z marcowych mam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *