- 53 – Otrzęsiny

Ten wpis to tak na dwa miesiące Strusia. Nie mam czasu, siły, energii na pisanie, ale często myślę o tym ile rzeczy chciałabym powiedzieć, tylko jakoś brakuje pierwiastka roboczego..

Ostatnio usiadłam i popatrzyłam na mojego męża tak z boku. Na to jak bardzo innym człowiekiem stał się przez te osiem lat, które dzielimy już razem. A może zawsze był taki tylko tego nie widziałam?? Bo tak jest.. Robisz wszystko i wydaje ci się, że jest ok, nie zauważasz wielu spraw. Aż nagle zaniemogłeś i okazuje się, że dookoła jest syf, a tobie nie ma kto podać przysłowiowej szklanki wody i zdajesz sobie sprawę, że niby jesteście razem a jednak jesteś sam lub sama.. To mnie spotkało, taki strzał.

Struś rośnie w siłę, na dwa miesiące 4300g i szczepienia przesunięte na połowę kwietnia. Pola ciągle w domu, więc ciężko mi ogarnąć wszystko bo nie ma znikąd pomocy. Mąż wraca do domu codziennie po 21:00 (szkoda gadać, woli być sam w pracy, więc siedzi ile wlezie), teściowa niechętna do pomocy, a moja mama za daleko.

Tyle walczyłam o tego brzdąca, kocham go ponad wszystko, dzieci są najcennniejszym co mam, ale ostatnie miesiące sporo mnie nauczyły. Życie zaskakuje, nigdy nie wiesz co kryje się za rogiem.

Chyba spakuje dzieci i wyjadę do mamy na jakiś czas. Może mąż się otrząśnie, oby.

  3 comments for “- 53 – Otrzęsiny

  1. 2 kwietnia 2016 o 10:14

    Doskonale Cię rozumiem, my po latach razem, latach walki, po narodzinach mieszkamy razem a jednak osobno, mężczyźni tak mają …spadają z tronu i bardzo ich boli brak uwagi itd. My podjęliśmy wyzwanie i działamy w kierunku być albo nie być…

  2. ~Erbe
    14 kwietnia 2016 o 10:39

    Znalazłam Twojego bloga bo ostatnio sama straciłam moją pierwszą ciążę. Przeczytałam wpisy jednym tchem i płakałam razem z Tobą. Podziwiam za wytrwałość, za niestracenie nadziei. I te dwa najwspanialsze cudy są obok Ciebie. Ja jestem na początku mojej drogi do macierzyństwa i nie wiem ile mnie czeka, czy drugi raz będzie lepszy. Z mężem też wiele przeszliśmy i miałam wątpliwości, to chyba jest normalne. Raz jest dobrze, a raz źle. Damy radę Kochana, bo jak nie my to kto? :)

    • Mum
      26 kwietnia 2016 o 11:58

      Dobrze ze sie przydalam. Niestety trudne doswiadczenia zyciowe nie zawsze cementuja, czasem wszystko przerasta i trzeba sie rozstac.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *