- 50 – Chcesz rozśmieszyć boga? Opowiedz mu o swoich planach…

Pola była dzieckiem książkowym. Gdyby nie jej pylorostenoza możnaby rzec idealnym i bezproblemowym. Urodziła się w zaplanowanym dniu, umówionym miesiąc wcześniej. Ja dokładnie wiedziałam jak chce wyglądać w dniu kiedy córeczka zobaczy mnie po raz pierwszy. Zapisałam się do fryzjera i kosmetyczki dzień przed porodem i wyglądałam bosko! krótko mówiąc już cała ciąża, poród i wszystko później co dotyczyło córeczki było w miarę łatwe i udawało się zaplanować. Ona zawsze bezproblemowo adaptowała sie w nowych miejscach, w przedszkolu już w wieku dwóch lat została od pierwszego dnia bez mrugnięcia okiem, szczęśliwa, że są dzieci. Pola jest dzieckiem bardzo wyjątkowym, nie mogę uwierzyć czym sobie na nią zasłużyłam.

W piątek 5 lutego udało nam się rzutem na taśmę podpisać umowę o wynajem mieszkania. Szczęśliwi byliśmy ogromnie, bo do porodu został miesiąc i to ostatnia chwila żebyśmy zdążyli się przeprowadzić. Zaplanowaliśmy zakupy w IKEA ma następny dzień i załatwianie hydraulika ( w mieszkaniu nie ma odprowadzenia wody z pralki). Jednak los chciał inaczej..

W piątek już byłam po nieprzespanej nocy. Wszystko mnie bolało, myślałam, że to dolegliwości związane z zatruciem fasolką po bretońsku zjedziną dwa dni wcześniej. Jak tylko siadałam lub kładłam się czułam nacisk na dosłownie wszystkie narządy, nie było ani jednej pozycji, w której ból byłby mniejszy. W nocy z piątku na sobotę ból stał się już nie do wytrzymania i chyba powoli zaczęło do mnie docierać, że to nie fasolka. Obudziłam męża przed 5 rano. Zadzwoniłam do kliniki, w której miałam urodzić miesiąc później. położna odebrała po kilku sygnałach. Dokładnie opisałam ból, bałam się, że mnie odeśle do innego szpitala. Nie odesłała. Już 5min później siedziałam w taksówce w drodze do kliniki. A tam KTG i skurcze co 10min, rozwarcie na palec. Ja bez torby, nieprzygotowana, zaczęłam płakać. Przecież to jeszcze 5 tygodni do terminu. Dostałam sterydy na płuca, które miały dotrzeć do małego w pierwszej dawce około godz. 15:00 i wtedy miałam mieć cesarkę. Niestety.. Poród tak postępował, że nie mogli czekać i takim oto sposobem w sobotę 6 lutego 2016 o godz. 11:20 świat przywitał mojego syna Rossa. Zaskoczył nas wszystkich. Nigdy bym nie uwierzyła oglądając w piątek mieszkanie, że w nocy zacznę rodzić. Życie jest niespodzianką.

Niestety sterydy nie zadziałały, minęło zbyt mało czasu od ich podania. Synek startował jak rakieta. Urodził się niewydolny oddechowo, został mu podłączony cpap. Leży na neonatologii w inkubatorku. Z każdnym dniem jest coraz lepiej i trzymamy kciuki za niego z całych sił.

Doczekałam się syna. Nadal nie wierzę.

  6 comments for “- 50 – Chcesz rozśmieszyć boga? Opowiedz mu o swoich planach…

  1. ~t.vik
    9 lutego 2016 o 11:20

    Gratuluję.

  2. ~beata
    10 lutego 2016 o 06:41

    Gratulacje. Trzymałam kciuki, żeby Wam się udało. Bądźcie zdrowi. Pozdrawiam.

  3. ~T.
    10 lutego 2016 o 12:55

    wow, czytałam z wypiekami na twarzy, cieszę się i trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze. Acha i to BYŁA fasolka, tylko ta, która dojrzewała w Tobie :)

  4. ~BalbinaMalina
    10 lutego 2016 o 15:46

    O.o.o..o.:) Czekam na kolejne dobre wieści:)

  5. 10 lutego 2016 o 16:15

    Gratulacje! I trzymam kciuki, żeby synek szybko nadgonił i mógł być już z Tobą :)

  6. 11 lutego 2016 o 11:08

    Gratuluję! Witamy Cię na świecie! Mama dawaj znać jak rośniecie i kiedy do domku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *